WPISZ TAGI

Krew, płacz, połamane maszty, wysokie loty i widowiskowe gleby – Mistrzostwa Świata 2012 z pewnością wszyscy dobrze zapamiętają.

A dla mnie to chyba jedne z najcięższych regat w moim życiu i nawet w najgorszych snach nie spodziewalam się, że wszystko tak się ułoży. Oczywiście w moich snach nie przewidywałam też takiej prognozy:

Jeśli regaty trwają tydzień, to wiadomo, zawsze mogą się zdarzyć jakieś dwa, trzy dni silnego wiatru
ale tygodniowy armagedon to już lekka przesada…

Trenując tutaj przez 2 tygodnie przed Mistrzostwami nie miałam ani jednego dnia, w którym mogłabym sprawdzić takie ekstramalne ustawienia sprzętu (typu: ‚firana’ na pół żagla i szyna na 8), a także sprawdzić siebie i przyzwyczaić się do latania nad wodą.

Robię co mogę ale niestety te warunki trochę mnie niszczą.

Takie własnie jest żeglarstwo, nie wystarczy założyć trampki i być po prostu najszybszym czy najsilniejszym, tutaj liczba zmiennych i niewiadomych jest znacznie większa; nigdy nie będzie jednakowo dobrych warunków dla wszystkich i zawsze istnieje pewna niesprawiedliwość, która w gruncie rzeczy jest jednak sprawiedliwa.

Na czele stawki Zosia z Mają oraz Pont, Majeś i Piter – trzymajcie kciuki!

Dziękuję za wsparcie mojemu Tacie, firmie Eureka, BOSE oraz mojemu Klubowi SKŻ Hestia Sopot.
Pozdrawiam
Gosia

share
NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *