WPISZ TAGI

To był zdecydowanie mój dzień!:) Pływając całe regaty bez wtopy, w ostatnim wyścigu mogłam sobie pozwolić na lekkie ryzyko i jak widać opłaciło się.

Dziś na wodę schodziliśmy dwa razy. Pierwsza próba ‚upolowania wiatru’ okazała się kompletnie nieudana i po 30min wróciliśmy do portu. Ok 14 zaczęło coś powiewać i komisja szybko wysłała nas z powrotem na trasę. Ku naszej – polskiej uciesze cały czas się rozwiewało:)
Na starcie jako jedyne z Mają stanęłyśmy na lewym halsie gotowe odpalić w pełnym ślizgu! Czarny złapał się za głowę i, jak mówił, prawie dostał zawału. Maja próbowała przejść przed dziobami – co niestety okazało się niemożliwe, a ja puściłam cała grupę i poleciałam dołem. Dziewczynom urywało miecz ale wszystkie twardo cisnęły przy 14 węzłach cała halsówkę! Na górnej zameldowałam się z dosyć sporą przewagą i nie oddałam już prowadzenia do mety.
40 kilogramowa Japonka została dziś pozamiatana i w rezultacie jesteśmy na remisie na 2 pozycji.

Trzymajcie kciuki za jutrzejszy Medal Race!!

Maja, jak widać, uwielbia pływać na ‚kiecie’

Wieczorem udaliśmy się do eleganckiego teatru muzycznego!:) Chińczycy są niesamowici – mogę już nawet zrozumieć, że specjalnie na Uniwersjadę budują 7 stadionów, olbrzymią pływalnie, drogi i niebieskie ścieżki rowerowe – ale teatr w wiosce to już totalna przegina..

Czarny, w przerwie spektaklu, wziął udział w konkursie kręcenia chińska chustą – jak widać, wychodziło mu wybornie:)

Wczoraj oglądaliśmy finały LA i pływania – wrażenie robiły zarówno zawody, jak i stadiony

wyniki:
dziewczyny
chłopaki

share
NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *