WPISZ TAGI

Witam !
Przez miesiąc zaniedbałam bloga. Trochę nie miałam ochoty, trochę nie wiedziałam co pisać a trochę się obraziłam (tak ogólnie, na cały świat :)) Później nazbierało się tyle różnych temacików, że już nie wiedziałam od czego zaczynać.

Teraz postaram się zacząć, po prostu od początku 🙂

Po pierwsze – Primo
Ewidentnie końcówka sezonu mi się nie udała. Mimo że wykonałam kolosalną (w moim mniemaniu) pracę i wydawało mi się, że jestem w najlepszej formie od początku kariery, coś nie wyszło, zabrakło trochę szczęścia, opływania w silnym wietrze (którego na treningach w sezonie było jak na lekarstwo), kilku centymetrów i kilogramów żywej masy. To nie był łatwy sezon – pod każdym względem.

Secundo
Po MŚ i MP nabawiłam się choroby tzw. wodo- & wiatro-wstręt. Musiałam odreagować, zapomnieć, przemyśleć, odpocząć od RS:Xa. Oczywiście nie leżałam na kanapie pogrążona w depresji, a wręcz przeciwnie – narzuciłam dość ostre tempo – w końcu tyle do nadrobienia ! Oprócz bywania w różnych fajnych miejscach na ‚S’ chyba najlepszym sposobem na odreagowanie okazała się szosa. Szosa w poniedziałek, szosa we wtorek, środe, czwartek, w zasadzie szosa cały tydzień!

10628289_1561702020720271_8578523606057399544_n
fot. Adam Kolarski

Tertio
Później dowiedziałam się o Maratonie MTB w Gdyni, w którym też postanowiłam wystartować. Po części z nudów, żeby się sprawdzić, może trochę dowartościować i zobaczyć czy ja w ogóle lubię to całe mtb :).

Na wstępie chciałam jeszcze raz podziękować chłopakom z DRE Rowery – Łukaszowi i Sławkowi za pożyczenie roweru i przygotowanie go do jazdy. Wszystko działało super!
Sam wyścig do najłatwiejszych nie należał. Jechałam 3 kółka x 20 km i jak na złość przez cały dzień padał deszcz. Fizycznie czułam się świetnie ale brak doświadczenia trochę mnie pogrążył.

Najgorsze jednak było zupełnie co innego. W połowie trzeciego kółka, nagle zorientowałam się, że nie mam pojęcia gdzie są moje klucze od auta. Po krótkiej analizie doszłam do wniosku, że zostawiłam je w zamku. W aucie wszystkie dokumenty i oczywiście klucze od domu – dramat! Tak się zestresowałam, że musiałam zadzwonić do mojej ekipy supportującej, żeby mi tych kluczy poszukali. Prawie się popłakałąm przez tą cała akcję i już w ogóle nie myślałam o wyścigu. Na szczęście, na mecie okazało się, że kluczyki były w aucie, tak jak je tam zostawiłam a wyścig skończyłam na dobrym 4 miejscu i wygrałam 400 zł. 🙂 #blondynkanarowerze

1913435_757966247603765_8016959619354491855_o

quatro
W ostatni wietrzny poniedziałek udało mi się również pojechać do Ustki i wystartować w MP wave. W sezonie, zajęta RS:Xem niestety nie mam czasu na inne deski, nie wspominając o prognozie na wave, która jest straszną rzadkością w Polsce – tymbardziej cieszę się, że w końcu powiało i dałam rade popływać na trochę mniejszym zestawie.
Relacja z Mistrzostw Polski Wave, Ustka

quinto
Chyba teraz nie jest już tajemnicą, że w międzyczasie pływałam sobie na katamaranie, który się nazywa Nacra 17. Na razie tyle w temacie ale stay tuned bo projekt może się wkrótce rozwinąć 😉

10687952_793085180738228_3594953961063926503_o

ultimo
A na koniec, dementując wszystkie plotki i pomówienia, chciałam powiedzieć, że nie przerzucam się na triathlon, nie zostaje kolarzem i nie kończę z RS:Xem – jeszcze nie teraz. Tak się składa, że mam tam COŚ do dokończenia i nie zamierzam przedwcześnie składać broni.

Najbliższy start to finał Pucharu Świata w Abu Dhabi na koniec listopada. Regaty, na które zapraszanych jest tylko 20 najlepszych zawodników z całego świata. Na liście startowej same gwiazdy i lekko nie będzie ale bardzo się cieszę, że znalazłam się w tym elitarnym gronie.
Abu Dhabi World Cup Final

IMG_9220

Z żeglarskim pozdrowerem,

Gosia Białecka
POL 21

share
NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *