WPISZ TAGI

Po powrocie z Fuerteventury w końcu mogę powiedzieć, ze moja rehabilitacja została zakończona i oficjalnie mogę wracac do wyczynowego sportu i specjalistycznych treningów. Na Wyspach potrenowałam trochę dynamicznych ruchów i przede wszystkim popływałam na desce.
Po niespełna 4 miesiącach rehabilitacji, moje kolano czasami daje mi znać, ze się ‚zmęczylo’, cały czas wymaga dużo uwagi, pracy i do końca życia będzie to już inne kolano (po 2 operacjach) ale najważniejsze, że teraz ortopedycznie jestem w pełni sprawna.

img_8617

Mam nadzieję, że tym samym wyczerpałam limit chorób i kontuzji na najbliższe 4 lata i z czystym kontem mogę rozpocząć nowy rozdział pt. Tokio2020 – projekt na kolejne 1253 dni życia. Trochę się boję ale też jestem bardzo ciekawa co przyniosą.

Na RS:Xa wracam w przyszłym tygodniu, na zgrupowaniu kadrowym w hiszpańskim Kadyksie.

Chciałam bardzo podziękować zespołowi z Rehasport Clinic, w szczegolności dr Witkowi Dudzińskiemu, dr Tomkowi Owczarskiemu, Mateuszowi Potocznemu, Michalinie Kaczmarek oraz Jasi Wałeckiej za wsparcie i opiekę podczas mojej kontuzji. Dużo łatwiej jest wracać do zdrowia kiedy ma się świadomość, że jest się w najlepszych możliwych rękach.

img_7779

img_8402

img_7877

P.S.
Miałam ostatnio trochę czasu…
Naczytałam się książek o górach, pooglądałam piękne zdjęcia 8-tysięczników, przerobiłam wszystkie znane filmy o wspinaczce i przejrzałam mnóstwo artykułów o ekspedycjach w Himalaje. Dobrze, że wracam na wodę, bo moja niewinna fascynacja metrami nad poziomem morza, mogłaby powoli stać się niebezpieczna…
Teraz myśląc o kolejnym 4-letnim cyklu olimpijskim i tak mam wrażenie, jakbym przygotowywała się co najmniej na wyprawę na Mt Everest; z tym że mój Base Camp nazywa się Tokio2020, a szczyt góry jest w kolorze złota 🙂

Pozdrawiam,
Gosia Białecka

share
58prezydent
Luty 17, 2017 at 12:46 Odpowiedz

Trzymam kciuki i good luck!!!

Monika Bronicka
Luty 17, 2017 at 18:09 Odpowiedz

Powodzenia! Fajnie piszesz 🙂

Gosia Białecka
Luty 17, 2017 at 18:12

Dziekuje! Teraz będę więcej pisać 🙂

ZM
Luty 17, 2017 at 22:33 Odpowiedz

Brakowało mi relacji z życia windsurferki.
Proszę o więcej.
W mediach tylko jest 1% z opowieści o sportowcach. Najciekawsze rozgrywa się właśnie poza kamerami…
Przygotowana, pot, łzy, kontuzje…

Trzymam kciuki za Ciebie.

NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *