WPISZ TAGI

Palma de Mallorka na stałe wpisała się w nasz kalendarz startów. Co roku na przełomie marca i kwietnia rozgrywane sa tutaj regaty o Puchar Księżniczki Zofii. Tym razem plan był minimalnie inny. Polecieliśmy na Majorkę ale Puchar Europy odpuściliśmy na rzecz przygotowań do rozpoczynających się jutro Mistrzostw Starego Kontynentu. 

Regaty rozgrywane są w formule Open Trophy, co oznacza, że na liście startowej oprócz Europejczyków, zobaczymy też najlepszych zawodników z  całego świata. Rekordowa liczba zgłoszonych 75 kobiet mówi sama za siebie – to nie będzie łatwy start. 

Oprócz walki o tytuły mistrzowskie, regaty będą naszą pierwsza wewnętrzną bitwą o Igrzyska Olimpijskie TOKIO 2020. (Druga bitwa na wrześniowych Mistrzostwach Świata na Gardzie.)

‚Majorkowy’ akwen, na którym będziemy się ścigać ma to do siebie, ze jest dość nieprzewidywalny. Pogoda jest bardzo niestabilna a prognozy często się nie sprawdzają. Co to oznacza? – że regaty bedą jeszcze trudniejsze zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Przed nami 5 dni ścigania. 12 wyścigów w dużej flocie + Wyscig Medalowy dla top10.

Co do Majorki, to nie boję się powiedzieć, że nigdy tej wyspy nie lubiłam i wszystkie zgrupowania oraz regaty o Puchar Księżniczki Zofii traktowałam trochę jak zło konieczne. Taka była co roku wiosenna faza przygotowań do najważniejszych startów, dzięki której pewnie się nawet troche zahartowałam… 

Betonowa Riviera, koszmarne architektonicznie hotele all inclusive, brudne plaże, multum turystów, nie mniej imigrantów, złodzieje i dilerzy na każdym rogu. Względnie zimno (jak na Hiszpanię w kwietniu) i jakoś często pada deszcz. Do tego taki niby drobiazg ale naprawdę potrafi zniszczyć dzień – stacjonowanie i taklowanie żagli, nie w porcie, a na plaży. Piasek, szczególnie w wietrzne dni, jest dosłownie wszędzie i prawie nie ma szans na porządne wypłukanie sprzętu. 

Zdecydowanie to będzie Majorka po raz ostatni!

Po akcji z zeszłego roku, kiedy ukradziono mi z samochodu plecak i longboarda i tym bardziej po incydencie sprzed 2 tygodni, kiedy złodzieja zobaczyłam koło swojego łóżka o 4 rano, przysięgam, że jak 14 kwietnia spakuję się po zawodach i pojadę na lotnisko, moja noga więcej tu nie postanie!

…i tak trochę mi nawet lepiej jak sobie ponarzekałam na Majorkę –  popularny cel słonecznych wakacji, imprezowych spendów i innych podroży poślubnych… 

 

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak zakasać rękawy, popłynąć 13 bardzo dobrych wyścigów i zapomnieć o istnieniu tej wyspy.

May the force be with me! 🙏

 

Wyniki można śledzić na stronie regat http://www.rsxclass.org/europeans2019

 

Pozdrawiam,

Gosia Białecka

 

share
NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *