WPISZ TAGI


Rozpoczęły się regaty Rolex Miami OCR Cup. Za nami 2 wyścigi w dość ciężkich warunkach. Wiatr nierówny, słaby, w granicach 7-10 węzłow i do tego ogromna ilość zielska i różnych innych śmieci pływających w wodzie.
Powrót do intensywnych treningów (nie wspominając o zawodach) jest delikatnie mówiac miażdżący – brakuje mi prędkości na halsie, mam wrażenie, że żagiel jest zrobiony z ołowiu i na desce wożę pasażera ‚na gapę’ a przy tym boli mnie każdy każdy minimetr mojego ciała i robią się nowe dziury w rękach.
Po pierwszym dniu zajmuję 4 miejsce, co zdecydownie, w tej stawce, mnie nie satysfakcjonuje ale wiem – cudów nie ma, a jedno co mnie może uratować to trening, trening, trening!

Pozytywnym szczegółem na pewno jest fakt, że zdrowie mi dopisuje i powoli zapominam o ostatnich chorobach.
Z dnia na dzień powinno być coraz lepiej, także trzymajcie kciuki:)

btw. Wiecie co oznacza:
navigare necesse est, vivere non est necesse ?
– moje nowe motto 😉

wyniki i strona regat

Pozdrawiam
Gosia

share
NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *