WPISZ TAGI

Wychowana w tradycyjnej rodzinie, gdzie dzień święty trzeba świecić, w karnawale się bawić, a w Wielki Piatek pościć, przyznam, że dopada mnie czasem pewna refleksja, z którą nie do końca wiem co mam zrobić. Jako dziecko nie było mi obce bieganie do kościoła z własnoręcznie plecioną palmą w Niedzielę Palmowa, lampionem w okresie adwentu czy sypanie kwiatkow na Boże Ciało. Kiedy zaczęłam pływać, w domu bywałam raczej ‚od święta’, co gorsza, moje ‚święto’ niekoniecznie wypadało w święto, które świętuje tradycyjny, normalny Polak, więc chcąc nie chcąc, moje pojęcie ‚święta’ też nieco się zmieniło.

Gdzieś od dobrych 14 lat, rok dzielę na okres przygotowawczy, startowy i przejściowy, a dni tyg. nigdy nie rozróżniam, bo światek, piątek czy niedziela, ja tak samo pracuję – trenuję, mimo że znajdą się i tacy, którzy powiedzą, że od stycznia do grudnia latam po ciepłych krajach (które w mojej opinii nie zawsze są takie ciepłe) na niekończące się wakacje…

O ile na Boże Narodzenie jestem prawie zawsze w domu w Gdyni, to rodzinną Wielkanoc oglądam już co najwyżej na zdjęciach, na których tradycyjnie jest to samo: świecenie jajek – oczywiście w skansenie, oczywiście Białeccy z największym koszem haha ;D Na świątecznym stole malowane w skorupkach od cebuli jajka, szynki  prosto z naszej ogrodowej wędzarni, lukrowane baby, serniki i mazurki.  Ponadto wszystko, moje ulubione, bezcenne, rodzinne dyskusje o życiu, w trakcie których pewnie znów by się okazalo, że wyrosłam na najbardziej niepokorne dziecko z całej mojej wielkiej rodziny, co nie zmienia faktu, że kocham Was bardzo i zaraz po powrocie wpadnę na obowiazkowy niedzielny obiad do domu, w którym swięty spokój trudniej znaleźć niż igłę w stogu siana.

Tymczasem, ‚na kadrze’ też staramy się kultywować wielkanocną tradycję. Co prawda na naszym świątecznym stole nadaremnie można szukać żurku czy bialej kiełbasy ale za to jajka obowiązkowo są. Cała reszta to już niezły ‚kadrowy folklor’: jaglanka wytrawna, jaglanka na słodko, omlet na pięć sposobów, placki owsiane, koktajl truskawkowy i jako, że we Francji jesteśmy to jakiś śmierdzący francuski ser też sie znalazł. Trzeba przyznać, że z roku na rok, coraz bardziej fit i bio nam te śniadania wychodza.

 

 

Pozdrawiam serdecznie ze słonecznej i wietrznej Marsylii oraz życzę zdrowych, radosnych, spokojnych Świąt Wielkiej Nocy.

 

share
NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *