WPISZ TAGI

Dzis bardzo mocno odczułam, co to znaczy brak treningu w silnym wietrze….
Przysięgam, że jak teraz podnoszę filiżankę z kawą to trzęsą mi się ręce!

 

Nie wiem ile wiało ale jak się pływa na RS:Xie z bomem na 8 i z szyną na 9 to znaczy, że wiało o wiele za dużo…. W wyścigu ćwierćfinałowym właściwie chodziło o to, żeby przetrwać i nie wpaść do wody. Rozpoczęłam całkiem dobrze i dość długo trzymałąm się na 2/3 pozycji… do pierwszego ‚skleja’ 🙁 Żagiel wyciągałam z wody chyba z 5 min i właśnie wtedy spaliłam prawie wszystkie swoje zapałki. Później ręce miałam już tak spuchnięte, że właściwie dłoń sama otwierała mi się na bomie. Przy trzeciej glebie juz zaczęłam płakać (ze złości oczywiście) ale jakoś ostatkiem sił dopłynęłam do mety.

 

To wszystko może brzmi trochę dramatycznie ale w gruncie rzeczy naprawdę jestem zadowolona z całych regat i z dzisiejszego wyścigu też! Za mną 6 dni świetnego treningu. Plan minimum został zrealizowany – zakwalifikowałam się do finałów. Miałam kilka naprawdę dobrych startów i bardzo cieszą przebłyski w postaci miejsc w pierwszej trójce. Moje ‚nowe’ kolano też zostało mocno przetestowane w każdych warunkach i po kontuzji nie zostało ani śladu.
W tym sezonie jeszcze nie miałam czasu za dużo popływać ale nie mam wątpliwości, że szybko nadrobię zaległości i nie będę już więcej walczyć w wyścigach o życie ale o konkretne miejsca!

Wielkie gratulacje do zwycięzców – Zosi Klepackiej i Pawła Tarnowskiego!!

Pozdrowienia i do zobaczenia w Sopocie!
Gosia Białecka

share
NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *