WPISZ TAGI

Cofnijmy się trochę w czasie. Jest rok 2011, Gosia Białecka ma 22 lata i w głowie duuużo freestylu. Po bardzo dobrym sezonie 2010 i 6 miejscu na Mistrzostwach Europy w Sopocie, w styczniu 2011 ląduję na sali operacyjnej z zerwanym więzadłem i uszkodzonymi dwoma łąkotkami w kolanie. Nagle okazuje się, że wcale nie mam 10 żyć i jednak NIE jestem niezniszczalna!
Na 3 miesiące przeprowadzam się do Poznania. Codziennie praktycznie od rana do wieczora spędzam czas na rehabilitacji, początkowo w Rehasport Clinic, a później również w poznańskim Cityzen’ie, gdzie chodzę na basen, spiningi i treningi funkcjonalne. Na nowo uczę się chodzić, biegać, skakać, walcząc z kulami i własnym temperamentem, który chce już! teraz! natychmiast!
Mimo, iż wtedy wydawoło mi się, że świat się skończy zanim stanę normalnie na nogi, patrząc z perspektywy czasu, to była błyskawiczna i nawet przyjemna rehabilitacja. Do pełnej sprawności i do pływania na desce wróciłam w kwietniu, a w dobrej formie byłam już w sierpniu na Uniwersjadzie w Chinach. Wtedy, po zaciętej walce na Morzu Żółtym, wróciłam z brązowym medalem. Wróciłam do Polski i… właściwie to był mój koniec. Infekcje, wirusy i antybiotyki nie dały mi żyć do końca roku. Na Mistrzostwach Europy wystartowałam z bólem głowy, katarem i na antybiotykach, Mistrzostwa Polski przeleżałam w łóżku, a z Mistrzostw Świata w Australii, zaplanowanych na grudzień, sama świadomie zrezygnowałam na miesiąc przed wylotem.

Mistrzostwa Świata Eilat 2016

Historia lubi się powtarzać… co prawda ta jest trochę inna ale finał podobny.

Rok 2016/2017
[listopad – luty – kontuzja (szycie łąkotek)
kwiecień – wrzesień – wszelkiego rodzaju infekcje/wirusy/zapalenia]

Nie lecę do Tokio i nie będę bronić złotego medalu z Eilatu. Taką decyzję podjęłam wspólnie ze sztabem szkoleniowym po ostatnich Mistrzostwach Polski. Mimo, że w Pucku zajęłam 4 miejsce, co może nie jest aż tak złym wynikiem, biorąc pod uwagę polską silną Kadrę, to widzę jak się czuję i wiem, że w światowej stawce nie miałabym szans. Mogę być zadowolona ze swojego żeglowania ale fizycznie ostatni raz byłam tak słaba dokładnie 6 lat temu w 2011.
Marzyłam o tej Japonii ale nie mogę ryzykować i nadwyrężać mojego już bardzo kiepskiego zdrowia. Start w tak trudnej imprezie byłby strzałem w kolano. Nawet jeśli w tym momencie czuję się zdrowa, to nie wyobrażam sobie lecieć na Mistrzostwa Świata na wycieczkę i być tam tłem dla reszty wytrenowanego Świata. Cudów nie ma, nic dobrego by z tego nie wyszło.

Tak więc TAK, mam kłopoty i to spore
Ale właśnie skończyłam płakać i idę szukać swoich szans.

Pozdrawiam,
Gosia Białecka

share
fan
Wrzesień 6, 2017 at 20:51 Odpowiedz

Cierpliwości, fala wróci. Trzymaj się!

BTW, Jesteś mistrzynią świata w klasie olimpijskiej!

NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *