WPISZ TAGI

Mija nasz 5 dzien w Kadyksie. O goracym i bezwietrznym Egipcie mozemy zapomniec. Zapowiada sie ciezkie silnowiatrowe zgrupowanie. Glowne zalozenia to testy i ustawienie sprzetu oraz zlapanie predkosci na halsie.
Nasz kazdy dzien wyglada mniej wiecej tak: rozruch na rowerze -> sniadanie -> trening na wodzie (speed test i technika) -> krotka przerwa -> drugi trening (3 wyscigi) -> kolacja, omowienie i filmy z treningow, odpoczynek.

Hiszpania juz na samym poczatku zgotowala mi niemale atrakcje. Na pierwszym treningu zlamal mi sie przegob. Zawialo groza, kiedy ledwo co dawalam rade utrzymac pednik, zeby sie nie utopil a deska z predkoscia swiatla uciekala do Afryki. Na szczescie nie bylam sama i team szybko zadzialal. Zosia (ktora wrocila do treningow i jest z nami z Juniorem – Mariano i Mezem – Lucio) znalazla 100 metrow dalej moja deske, Maks poplynal po Kowala a Agata pomogla mi ratowac zagiel. Oprocz zlamanej listwy i guza na brodzie wiekszych strat na szczescie nie zanotowalam.
Kolejny dzien tez do latwych i przyjemnych nie nalezal. Wiatr osiagajacy predkosc ok 40 knotow i spora falka zmusily nas do plywania w ….porcie. Port maly nie jest wiec lekko nie bylo i tez troche polatalismy….
Dni leca szybko i ani sie obejrzymy bedziemy juz w wiosennej (mam nadzieje) Polsce. Swieta spedzimy w domu i zaraz potem lecimy do Hyeres (Francja) na kolejne treningi. Tam na koniec kwietnia wystartujemy w regatach Pucharu Swiata.
Pozdrawiam!!
Xx

share
NASTĘPNY WPIS

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *